Bieganie nie takie szkodliwe dla kolan

Jednym z najmocniej zakorzenionych przekonań dotyczących aktywności fizycznej jest opinia, że bieganie długodystansowe ma destrukcyjny wpływ na stawy kolanowe. Okazuje się jednak, że bieganie nie przyczynia się do zwyrodnień w większym stopniu niż długie spacery.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego bieganie podejrzewa się o szkodliwy wpływ na stawy kolanowe. Z każdym uderzeniem stopy o podłoże na układ ruchu oddziałuje siła nacisku równa wielokrotności ciężaru ciała. Wydaje się zatem logiczne, że regularne poddawanie stawów takim obciążeniom skutkuje stopniową degeneracją ochronnej tkanki chrzęstnej, w efekcie doprowadzając do zwyrodnień.

Tym bardziej zaskakujący wydaje się fakt, że wyniki wielu długofalowych badań z udziałem biegaczy nie tylko nie wskazują na takie ryzyko, ale sugerują wręcz, że biegacze są narażeni na ryzyko choroby zwyrodnieniowej stawów w mniejszym stopniu niż osoby znacznie mniej aktywne.Fot. mikebaird / Foter / CC BY

Fot. mikebaird / Foter / CC BY

Do takich wniosków doprowadziło między innymi imponujące badanie przekrojowe przeprowadzone w Lawrence Berkeley National Laboratory z udziałem niemal 75 tysięcy biegaczy. Nie wykazano, jakoby bieganie miało prowadzić do zwyrodnień stawów kolanowych, nawet u maratończyków, a dodatkowo stwierdzono, że poprzez asocjację z niższym BMI, może zmniejszać ryzyko artroplastyki stawu biodrowego.

Tajemnicą pozostał jednak paradoks niskiej szkodliwości sportu, w którym stopa uderza o podłoże około 1000 razy na każdy kilometr biegu, przy sile nacisku sięgającej nawet 4-krotności ciężaru ciała. Jak to możliwe, że przy tak dużych obciążeniach, ryzyko zwyrodnień jest tak niskie? Wydaje się, że odpowiedź właśnie znaleźli naukowcy z Queen’s University w Kingston w Kanadzie.

„I odtąd, gdziekolwiek szedłem, to biegłem… „

Forrest Gump raczej nie zdawał sobie sprawy, jak bieganie wpływa na jego kolana. Za dobry znak z pewnością mógł uznać fakt, że podczas pamiętnej ucieczki przed prześladowcami, pozbył się stalowych szyn ortopedycznych – atrybutu swojej niepełnosprawności. Ale to tylko film. W rzeczywistości często dokonujemy odwrotnego wyboru – rezygnujemy z biegania na rzecz spacerów, które uważa się za znacznie bezpieczniejsze dla stawów… jak się okazuje zupełnie niesłusznie.

W badaniu zatytułowanym “Why Don’t Most Runners Get Knee Osteoarthritis?” (Dlaczego większość biegaczy nie cierpli na chorobę zwyrodnieniową stawów kolanowych?) przyjrzano się temu, co dzieje się z aparatem ruchu, gdy biegamy i porównano z procesami, które mają miejsce w trakcie chodzenia. W grupie 14 kobiet i mężczyzn zbadano, z jaką siłą stopy uderzają o podłoże w trakcie obydwu tych aktywności oraz jak często dochodzi do oddziaływania tej siły i jak długo takie obciążenie się utrzymuje.

Bez zaskoczenia przyjęto fakt, że w trakcie biegu stopy uczestników uderzały o podłoże z siłą około trzy razy większa niż podczas chodzenia. Mimo to, okazało się, że suma sił oddziałujących na staw kolanowy na konkretnym dystansie była zawsze niemal identyczna bez względu na to, czy uczestnicy szli, czy biegli. Wytłumaczenie wydaje się dość proste. Dłuższy krok w trakcie biegu sprawia, że stopa uderza o ziemię rzadziej i ma kontakt z podłożem krócej niż w przypadku marszu. Biegając generujemy większą siłę nacisku niż spacerując, ale potrzebujemy mniej kroków, by pokonać ten sam dystans.

Biegać każdy może?

Jeśli chodzi o zużycie chrząstki, “bieganie i chodzenie są w zasadzie nierozróżnialne” – mówi przewodzący badaniom dr Ross Miller. I choć jego założeniem nie było ustalenie, czy bieganie działa prewencyjnie w stosunku do choroby zwyrodnieniowej stawów, naukowiec sugeruje, że jest to całkiem prawdopodobne. Istnieją pewne dowody, że obciążenie o charakterze cyklicznym lepiej wpływa na syntezę tkanki chrzestnej niż stała wartość siły nacisku, która może wręcz przeciążyć chrząstkę i doprowadzić do tego, że więcej komórek będzie obumierać niż się tworzyć.

„To jednak wciąż tylko spekulacje” – tłumaczy Miller i dodaje, że rezultaty jego badań nie są reklamą biegania jako panaceum na choroby kolan. Nie da się ukryć, że biegacze bardzo często zmagają się z kontuzjami stawów kolanowych – przyjęła się nawet potoczna nazwa „kolano biegacza” na określenie dolegliwości bólowych często spotykanych u sportowców uprawiających dyscypliny wytrzymałościowe. Nie ma natomiast obaw, że bieganie może przyczynić się do przedwczesnego zużycia stawów, a to istotna wiadomość dla wielu spośród tych, którzy jesień życia planują przywitać w biegu.

Dodaj komentarz